Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
JamesEvans
13:41

Zauważyłam dziwną prawidłowość. 
Zapewne wszyscy znamy to uczucie w sesji - kiedy obok piętrzą się stosy książek (często dziewiczych i jeszcze nienaruszonych), gdzieś leży sterta zużytych długopisów a my nie możemy znaleźć tego jednego, jedynego, który byłby odpowiedni do tworzenia naszych cennych notatek. Kiedy w trakcie nauki robimy co chwilę pielgrzymki do lodówki albo po inspirację w kubku herbaty bądź energię w wiaderku kawy. Kiedy naprawdę nie wiemy co chcemy zjeść, bo praktycznie rzecz ujmując mamy ochotę na wszystko i na nic - więc wrzucamy w siebie cokolwiek znajdziemy. Kiedy w końcu siadamy bohatersko do tych notatek i z determinacją brniemy w czarne szlaczki pogłębiając dramatyczną świadomość naszej niewiedzy. Kiedy próbujemy być dzielni, ale po 15 minutach wszystko, dosłownie wszystko jest pasjonujące i interesujące - za wyjątkiem tego czego mamy przed nosem. 
W trakcie sesji potrafiłam spędzić godzinę tworząc galaktykę (http://29a.ch/sandbox/2011/neonflames/ - polecam), ugotować obiad dla osiedla, upiec ciastka ku radości zebranych, nauczyć się tekstu Cambio Dolor ze Zbuntowanego Anioła i Volare ooo (jako wymówka, że przecież to też jest hiszpański, a przecież akurat mam jutro z hiszpańskiego kolosa!)( i shhh, Volare wcale nie jest po włosku), paczeć na koty i psy w internetach, nagle objawił się mój niesamowity talent, czy może intuicja i każdy fanfic który otwierałam był tym jedynym i najlepszym, i wiele wiele innych zajmujących, pasjonujących czynności nikomu do niczego niepotrzebnych.
Wszyscy znamy chyba to uczucie kiedy w trakcie sesji jesteśmy tak zakręceni, że sklecenie najprostszego zdania sprawia trudność, gubimy drogę na uczelnię, wkładamy klucze do lodówki, zalewamy pokój wodą, mówimy radośnie "hej, hej!" do doktora - ku przerażeniu własnemu i uciesze kumpeli ( TAK, ZROBIŁAM TO I NADAL NIE MOGĘ SPAĆ PO NOCACH), kiedy mylą się nam słowa i zapominamy jak nazywają się współlokatorki albo coś w tym stylu. 
Ale wiecie co. POTEM SESJA SIĘ KOŃCZY. I wszystko co zostaje to poczucie dobrze spełnionego obowiązku i trochę radości. W miejsce panicznego śmiechu do łez i grupowego żartowania ku rozstroju nerwów wkracza pustka. I nie wiadomo co do cholery ze sobą zrobić! Szczególnie jak się miało piękne plany, pogoda nawala, a best mate jest chory albo wyjechany! Nagle malowanie galaktyki nudzi, seriale kiedyś się kończą a każdy fanfick który otworzę przypomina Pisiont Twarzy Grey'a (if you know what I mean). Gotować by można, ale tylko dla siebie to żadna radocha. Jak nie mogę znaleźć dobrego ficka, to co dopiero książki. 
Reasumując - widzicie jak długi jest ten post więc możecie wywnioskować jak bardzo nie wiem co ze sobą zrobić. Koniec sesji - nie polecam Emotikon grin

Pozdrawiam was ja, 
student po sesji. 

Reposted bydreamadreamcytatyjustblogkapsinsidemylovekinkameovvnotforgetmeevlyntobuildahometakaaboringsoupeternaljourneyxsneakyxosiu

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl